ODDALENIE OD RZECZYWISTOŚCI

W tym sensie nic bardziej oddalonego od rzeczywistości niż przypuszczenie, że słowa odpowiadają rzeczom. Ma się nawet ochotę stwierdzić coś wręcz przeciwnego: rzeczy odpowiadają słowom, poznajemy rzeczy, ponieważ istnieją słowa. Wielokrotnie powraca do tej kwestii Levi-Strauss w swej książce Mythologiąues. Słowo denotując zarazem klasyfikuje i dlatego prze­kształca się w instrument poznania oraz „myśli nie- oswojonej”. Jeżeli pozostaję z innym językiem w re- lacji typu dialog, mogę się od niego nauczyć lepiej poznawać naturę, społeczeństwo i istotę ludzką. Moje słowo „nosić” odpowiada wielu słowom w języku ke- czua, w zależności od tego, czy chodzi o noszenie na plecach, na głowie, czy w płachcie. Dla ludzi mówią­cych tym językiem nie są to rodzaje tej samej rzeczy­wistości (nosić), ale różne rzeczywistości. Ich wiedza jest bogatsza.

ZNACZENIE SŁÓW

Wiadomo powszechnie, że Eskimosi mają w swoim języku wiele słów odnoszących się do śniegu jest to banał. Ale nie jest już banałem wie­dzieć, że to, czy język zawiera więcej czy mniej słów na wyróżnienie poszczególnych kolorów, zależy jedno­cześnie od większej złożoności społecznej i od silniej- szej pigmentacji oczu członków danej społeczności.  Ustalono nawet, że praca półkul mózgowych jest różna w zależności od używanego języka. W rezultacie słowa zyskują podwójną funkcję: de- notacyjną i konotacyjną. Słowo „rozwój”, na przy­kład, denotuje na Zachodzie określony proces, przez skojarzenie zaś ze wzrostem konotuje coś organiczne­go, immanentnego, ukierunkowanego, nagromadzonego nieodwracalnego, co implikuje silniejsze zróżnicowa­nie i złożoność. Nietrudno zdać sobie sprawę, że obie te funkcje są arbitralne, to znaczy kulturowe.

UPORZĄDKOWANIE DOŚWIADCZEŃ

Człowiek, jak wskazywał Lamarck, ażeby poznać, musi uporządkować swoje doświadczenia, posegrego­wać je i przekazać innym. Jest to właściwie część funkcji języka. Wszystkie zatem kwalifikacje zawiera­ją pewną dozę arbitralności, dużo większą niż ta, któ­ra pochodzi od znaku językowego. Nie chcę przez to powiedzieć, że klasyfikacjom brakuje bazy, ale że ta baza jest jedną spośród wielu możliwych. Została ona wybrana jako owoc interakcji z atmosferą, z właściwą fizjologią i ze społeczeństwem, a dopiero potem prze­kazana użytkownikom danego języka jako określona wizja albo właściwa klasyfikacja. Skutek jest taki, że różne języki wchłaniają modele wszechświata różniące się między sobą. A oto kilka przykładów takich relacji oraz ich re­zultatów.

JĘZYKI MÓWIĄ

Komentując wydarzenia roku 1968 w Japonii i wy­chodząc z założenia, że to raczej język rządzi syste­mem społecznym, niż system społeczny — językiem, Johan Galtung stawiał pytanie, czy jest możliwe stwo­rzenie społeczeństwa bardziej horyzontalnego z tak wertykalnym językiem jak japoński. To znaczy: czy jest możliwe zrobienie rewolucji społecznej bez uprzedniej rewolucji językowej. Punktem wyjścia było to, że języki są nosicielami kosmologii albo — jeśli ktoś woli — głębokich kultur. Już pobieżne porównanie japońskiego z językami indo- europejskimi może nas o tym przekonać. Ten pierw­szy — giętki, podatny na permutacje; te drugie — linearne, aż do sztywności niemieckiego. Są one języ­kami ustabilizowanymi, japoński zaś — nie; jego sło­wa zmieniają się w zależności od statusu mówiącego, popełniane błędy są raczej społeczne niż gramatyczne, a znaczenie wertykalności społecznej jest w języku silniejsze.

SŁOWO JEST WSZECHMOCNYM DESPOTĄ

Nie zapominajmy, że język i konflikty językowe peł­nią nie tylko określoną funkcję, ale i funkcję określa­jącą. W istocie niezaprzeczalna jest waga, jaką w naukach społecznych zyskały zarówno świadomość ma- terialności języka i jego pośrednictwa w procesie poznawania, jak prawdy, które we wspólnym odczu­ciu mają za podstawę język. Jeśli tak jest, to warto zaobserwować, jak niektóre wymiary języka (solidar­ność/konflikt, panowanie/podleganie, itp.) nadają się do uniwersalnych schematów różnych koncepcji, po­wstałych na skutek interakcji wrodzonych struktur psycholingwistycznych a la Chomsky z pewnymi pod­stawowymi warunkami ludzkiego życia społecznego. Język determinuje w dwóch przynajmniej znacze­niach. Po pierwsze, niesie ze sobą określoną wizję świata; po drugie, jest instrumentem identyfikacji etnicznej i ujednolicenia politycznego.