Gorący spór wobec reformy emerytalnej

Niedawno przepadł w polskim Sejmie wniosek o rozpisanie referendum na temat reformy emerytalnej, proponowanej przez rząd premiera Donalda Tuska. Chodzi głównie o wiek, do jakiego będziemy musieli pracować, który ma być ustalony na następującym poziomie: mężczyźni i kobiety będą zobowiązane do pracy aż do osiągnięcia 67 roku życia, podwyższanie tego progu ma być stopniowe, co roku okres ten będzie wydłużany – biorąc jako podstawę obecny wiek przechodzenia na emeryturę – o 3 kolejne miesiące. W kraju rozgorzała gorąca dyskusja na ten temat, robione były liczne sondaże, które wskazują, że zdecydowana większość obywateli naszego kraju, nawet 90 procent, nie popiera planów emerytalnych naszych rządzących. Jednak większość polityków twierdzi, że takie referendum nie miałoby najmniejszego sensu, gdyż jego wynik jest z góry znany, ponadto kosztowałaby ta niepotrzebna zabawa nasz budżet około 70 milionów złotych. Kolejna kwestia to pytanie, jakie zamierzali zadać w czasie referendum jego pomysłodawcy – było tak skonstruowane, że nie było innej możliwości, by opowiedzieć się za reforma emerytalna. Rząd i koalicja rządowa zdaje się być w tej kwestii nieugięta, przedstawiając kalkulacje ekonomiczne, z których wynika, że za kilkadziesiąt lat, nie przeprowadzając żadnych zmian emerytalnych, nie będzie miał kto pracować na nasze emerytury.

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

© Wszelkie prawa zastrzeżone